Wypad stąd

wypad stąd: O MNIE

O MNIE

Witam wszystkich serdecznie.........na blogu "Wypad Stąd".


         Jakby tu zacząć? Hmmm....zacznijmy może tak:

       W dziale "O mnie"...powinno się napisać coś o sobie. Prawda?  Coś o swoich zainteresowaniach, pasjach, czasem wykształceniu, może o wzroście, kolorze oczu, inklinacjach politycznych....itp. itd.
Zatem.... moją największą pasją są podróże. Były, są i mam nadzieje, że ciągle będą. Nie uważam siebie za wielkiego podróżnika, za nieustraszonego odkrywcę, który przemierza niezbadane dziewicze tereny, w poszukiwaniu przygody. Z trudem rozpalam domowego grilla, a co dopiero mówić o samotnym biwakowaniu w dżungli, przy własnoręcznie upolowanej zwierzynie, przypiekanej na rozpalonym ognisku.
       Osobiście uważam, że tak naprawdę epoka wielkich wypraw, skończyła się gdzieś tak w połowie XX wieku, gdy młodzi znudzeniu z "zachodu", wyruszyli na podbój świata, a wraz z nimi ruszyły ich dolary, funty czy inne waluty zastąpione przez euro. Świat stał się turystyczny, bo turystyka to pieniądze. A skoro ktoś chce zapłacić za coś, to czemu mu tego czegoś nie dać. Nieważne czy to luksusowy hotel z basenem i drinkami, czy wizyta w "opuszczonej wiosce", gdzie kobiety ubierają obręcze na szyje. Pieniądz jest pieniądz jak mawiał klasyk.
        Przepraszam, uciekłem w dygresję. Miało być o mnie, a było o komercjalizacji turystyki.
Nie jestem zatem wytrawnym podróżnikiem, a jedynie zwykłym chłopakiem, który kiedyś odważył się spakować plecak i wsiąść do samolotu.
      Gdy byłem łepkiem, marzyłem o wyprawach w nieznane. Fascynowały mnie piramidy, hieroglify, byłem pod wrażeniem bliźniaczych wież w Kuala Lumpur. Chciałem zobaczyć Wielkie Tokio. Nurkować i podziwiać rafy koralowe. Zobaczyć reaktor w Czarnobylu. Oj wiele było tych marzeń....bardzo wiele i z  każdym rokiem przybywało ich parę. Oglądając programy podróżnicze, czytając relacje z "wypraw", nabierałem coraz większych chęci by sprawdzić samemu jak smakuje świat. Niestety....na swojej drodze życiowej spotykałem  osoby, które zamiast pomagać mi w realizacji moich marzeń....cóż.... powiedzmy: nie ułatwiały mi podjęcia decyzji o wyjeździe, gdzieś "na własną rękę". Ile to razy słyszałem...."a daj spokój, ile to kosztuje", "nie jedź, coś Ci się stanie" , "no tak.... pomarzyć zawsze można" albo moje ulubione: "a Mazury zwiedziłeś już całe ?".....
Na szczęście nie wszyscy byli tacy. Wspierała mnie rodzina, paru znajomych....no i przede wszystkim Kasia. Tak to właśnie z Nią realizuję swoje i mam nadzieję także Jej pasje...To między innymi dzięki Niej, spakowaliśmy plecaki i polecieliśmy wraz ze znajomymi, na nasz pierwszy azjatycki wypad....do Malezji. Dzięki wielkie.
        Dobra do meritum. Bo się rozpisałem. Po co właściwie piszę tego bloga?
Za każdym razem, gdy udaję się do jakiegoś kraju, sporo czasu poświęcam na oglądanie filmów z wyjazdów innych osób. Dużo czytam o kulturze, zwyczajach, kuchni....i nabieram pewnego wyobrażenia, można powiedzieć, że przesiąkam stereotypami. ....I po przyjeździe okazuje się że ŚWIAT JEST PIĘKNY, ale tylko wykadrowany. Często, gdy skierujemy obiektyw lekko w lewo, albo w prawo, trafimy na sterty świeci, albo okazuje się, że to co widzimy w telewizji jest tylko wycinkiem rzeczywistości. Wartym zobaczenia...ale jednak wycinkiem. Kolorowe neony są tylko na kilku ulicach, lokalne potrawy smakują inaczej, a znalezienie  sushi baru  w Japonii jest trudniejsze niż się mogło wydawać.....Wiadomo nie wszystko okazuje się być tekturowym lasem na szkolnym przedstawieniu....są też miejsca cudowne. Chociaż z drugiej strony, czy nie warto  samemu zobaczyć z bliska jaką teksturę ma ta tektura i przy okazji "odkryć", inne mniej popularne (jeszcze) miejsca ?
Piszę tego bloga także po to, żeby (być może) pomóc komuś innemu w "pakowaniu plecaka". Dać impuls. Chciałbym zamieszczać tutaj, jakieś cenne porady, wskazówki, których sam kiedyś szukałem, szykując się do wypadu stąd. Obalać mity związane z danym krajem....chociaż mity to może złe słowo. Chciałbym tutaj weryfikować swoje wyobrażenia, z rzeczywistością którą zastałem na miejscu.
       No i przy okazji pokazywać wam w postaci zdjęć, a przede wszystkim filmów....ten PIĘKNY wykadrowany ŚWIAT.

Wypad stąd.
Wypad Stad
Fot. Katarzyna B.

                                                                                                                   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz