Wypad stąd

wypad stąd: Zanzibar. Co zabrać ?

piątek, 2 grudnia 2016

Zanzibar. Co zabrać ?

   Wypad stąd, w tak egzotyczne miejsca jak np. Zanzibar, rodzić może pewne obawy...Spokojnie, to naturalne, każdy je ma. Gdy już postanowimy opuścić naszą "strefę komfortu" (uwielbiam te coachigowe pitolenie), należy odpowiednio przygotować się do takiego wyjazdu. Oto kilka przydatnych rad.

Co koniecznie zabrać ze sobą na Zanzibar ?


Najważniejszą rzeczą jest nakrycie głowy i ......termometr.



   Czemu te dwie rzeczy? Z uwagi na temperatury jakie panują na Zanzibarze i nasłonecznienie, nakrycie głowy jest po prostu konieczne. Nawet, gdy trafi nam się lekko pochmurny dzień, ubierzmy coś na łeb. Sam doświadczyłem efektu spaceru z gołą głową, podczas przechadzki wzdłuż plaży, w  pochmurny dzień. Wydawało mi się, że słońca nie ma...i noc spędziłem naprzemiennie pod gorącym prysznicem (walcząc z dreszczami) i pod lodowatą wodą, studząc rozpalone czoło.
Na szczęście mój udar słoneczny nie został pomylony z atakiem malarii i nie pognałem taksówką do szpitala. Po pierwsze dlatego, że ewentualny okres inkubacji  był za krótki, oraz dzięki.......
   I tutaj pojawia się nasz drugi niezbędny przedmiot.....termometr. Tak, Zanzibar to rejon malaryczny. Nie chcę nikogo straszyć, ale tam naprawdę umierają ludzie na malarię. Oczywiście, sam termometr nie uchroni nas przed tą groźna chorobą, ale pozwoli stwierdzić czy "wychodzi z nas słońce" czy groźnie gorączkujemy. Nie bójmy się panicznie malarii, ale jej nie lekceważmy. Przed swoim wyjazdem na Zanzibar przeczytałem wiele informacji na temat tej choroby. Jedni bagatelizowali problem, podpierając się teoriami o spisku koncernów farmaceutycznych, inni opisywali negatywne skutki zażywania Malaronu. Nigdzie nie znalazłem jednak informacji, jak to jest tak naprawdę z tymi komarami. Wiadomo...słysząc słowo komar, wyobrażamy sobie całe roje krwiożerczych istot, które za wszelką cenę chcą przebić naszą skórę, aby móc  rozkoszować się naszą czerwoną  tkanką płynną. Na szczęście Zanzibar to nie Mazury...i komary nie występują tam w wielkich czarnych chmurach unoszących się nad powierzchnią jeziora. Nie widać ich, ani ich nie słychać (tak, tamte komary nie bzyczą), ale są. Zatem aby uniknąć ukąszenia, a co za tym idzie malarii,   stosujmy  repelenty z wysoką zawartością DEET. Podobnie jak rosyjskie mundury, są one dostępne w każdym sklepie surwiwalowym. W tym miejscu możemy również, nabyć drogą kupna, składane moskitiery. Wiadomo, teoretycznie w każdym pokoju nad łóżkiem wisi moskitiera, ale czasem jej stan pozostawia wiele do życzenia. Wtedy rozkładamy swoją i voila.

Zanzibar | Tomasz Ol | Wypad stąd |Tanzania | Jambiani
Jambiani fot. Kasia B

Malaria, malaria, malaria i co jeszcze?


    Przyda nam się również obuwie do "chodzenia po wodzie". Oczywiście nie mam tu na myśli takiego, które sprawi, iż 12 lokalnych rybaków ruszy za nami przez wyspę wsłuchując się w głoszone przez nas prawdy.  Wiecie pewnie o jakie buty mi chodzi. Co prawda plaże na Zanzibarze są piaszczyste, ale na dnie pełno jest jeżowców, rozgwiazd i innych stworzeń, które tylko czekają żeby wbić się  w nasze piękne stopki.....Przydadzą się one zwłaszcza ( buty nie wymienione wcześniej stworzenia) jeśli wybieramy się w okolice Paje i Jambiani. Miejsca te słyną z bardzo dużych odpływów....Jeśli w czasie jednego z nich zechcemy za wszelką cenę wykąpać się w morzu, zmuszeni będziemy udać się na niezły spacer...przedzierając się przez pozostałe po odpływie kałuże. Uwierzcie mi....lepiej to robić w butach, W butach, a nie klapkach. Denne osady potrafią tak zassać nasze obuwie, że przeciętny klapek tego nie przeżyje, i przy próbie wyciągnięcia nogi no....przestanie być klapkiem.
   O koszulkach, kremach z filtrem, balsamach po opalaniu nie piszę bo to jak mawiał klasyk oczywista oczywistość.

Coś jeszcze ?

 
    Tak. Koniecznie zabierzmy ze sobą angielskie adaptery do gniazdek, pieniądze i coś dla dzieci. Temat waluty oraz lokalnych urwisów postaram się omówić w kolejnych postach. Obiecuję opisać również, jak wygląda nasza apteczka, którą zabieramy ze sobą......a teraz.... Wypad stąd.

Tanzania| Tomasz Ol | Wypad stąd | Zanzibar | Drinki
Drynky Fot. Kasia B

2 komentarze: